niedziela, 23 lutego 2014

Pułapka życia.

Autor:@Kladuka



Rozdz.1 Smak wolności..

(Pov. Elena)

To już dziś ostatni dzień w tym „poprawczaku”, jak dla mnie to obóz przetrwania, a zwłaszcza w czteroosobowej celi. Jedyną dziewczyną, którą tu polubiłam jest Joanna.

Rozumiałyśmy się najlepiej z całej naszej czwórki. Rzadko się zdarza, by dziewczyna w więzieniu tak o siebie dbała. Ciepła woda bywała tu tylko w soboty, więc przetłuszczone włosy były normalną sprawą, no ale nie dla niej. Codziennie brała dwu-godzinny prysznic w lodowatej wodzie „by zmyć z siebie smród poprawczaka”. Jej znakiem rozpoznawczym był no i jest mocny makijaż, kolorowe ciuchy i różne ozdoby wpięte we włosy. Jakby się na to przyjrzeć z bliska to za to siedzi. Trafiła tu rok wcześniej od mnie, miała wtedy 14 lat. Ze względu, że rodzicom nie podobał się jej styl malowania i ubierania przestali dawać jej pieniądze na ciuchy i kosmetyki. Więc wraz z przyjaciółkami założyły gang, który miał na celu okradanie sklepów. No niestety za szóstym razem się nie udało, zostały złapane. Joanna tak się wkurzyła, że pobiła swoje przyjaciółki, na szczęśćcie były to drobne urazy, więc trafiła do poprawczaka na 4 lata.

Kolejna dziewczyną z którą spędziłam tu połowę mojego wyroku była Cleo.
Nie zbyt się lubiłyśmy trafiła do naszej celi w tamtym roku, była młodą i przestraszoną piętnastolatką. Przez sześć miesięcy w ogóle się nie odzywała, każdą z nas ciekawiło za co tu trafiła, takie spokojne dziewczę nie mogło zrobić niczego złego. W końcu gdy zaczęła z nami rozmawiać wyjawiła, że gdy chłopak z nią zerwał, zezłościła i tak po go prostu popchnęła . Biedny niefortunnie upadł przy czym stracił oko. Dostała tylko rok odsiadki ponieważ był to przypadek, ale niestety skutki były nie za ciekawe.

Zawsze ktoś musi manipulować kimś słabszym, a zwłaszcza w więzieniu bądź poprawczaku tak było w przypadku Katty.

Wszystkie się jej obawiałyśmy, wiedziałyśmy tylko, że zabiał człowieka gdy miała 14 lat. W poprawczaku miała zostać do osiemnastki,a później iść na pięć lat do więzienia. Potrafiła manipulować wszystkimi, przez nią został wyrzucony młody policjant, który miał z nią romans. Dzięki niemu miała własną komórkę i dostęp do internetu. W nocy brał ją do izolatki za „niedozwolone zachowanie”, ale ja i tak wiem swoje przecież tam było dwuosobowe łóżko, wiadomo co tam się działo. Za to że dawała mu dupy, dostawała gadżety. Gdy raz się jej postawiłam, koszmarnie mnie pobiła, ale jestem pewna że w więzieniu sobie nie poradzi.

Sama nie wiem dlaczego wspomniałam ostatnie dwa lata, może dlatego, może przez to, że zaraz miałam wyjść na wolność. Już dawno pożegnałam się z koleżankami teraz tylko wypatrywałam policjanta, który miał po mnie przyjść. Nagle usłyszałam czyjeś kroki, serce zaczęło mi mocniej bić. Mężczyzna wyciągną klucz i otworzył nim celę.
-Pani Elena Clark.
-To ja-uśmiechnęłam się pogodnie.
Zarzuciłam swoją torbę na ramię, jeszcze raz zerknę na dziewczyny i przekroczyłam próg naszej „klitki”. Policjant zamkną celę, a już po chwili podążyłam za nim w stronę wolności.
-Proszę, pana czy do wyjścia jeszcze daleko?
-Nie zadawaj głupich pytań dzieciaku, zaraz stąd wyjdziesz i gwarantuje ci że tacy jak ty nie mają łatwego życia-warkną.
-Wie pan co? Dzisiaj jestem bardzo szczęśliwa, chcę zobaczyć się z rodzicami od roku już mnie nie odwiedzają, nie wiem dlaczego. Po za tym już się nie mogę doczekać, wyjścia z poprawczaka.
-Tak, tak, a za dwa miesiące skończysz w więzieniu. Zresztą to twoja wolność-wskazał ręką na wysoką bramę.
Wybiegłam przez nią rozradowana rzuciłam torbę na ziemię i położyłam się na trawie.
-Od dawna na to czekałam-wykrzyknęłam.



Rozdz. 2 To był cios poniżej pasa ..

W końcu się ogarnęłam i w spokoju czekałam na rodziców. Minęło pięć minut, później, piętnaście, dwadzieścia, trzydzieści, jedna godzina i druga godzina. Czyżby o mnie zapomnieli? Przecież to niemożliwe! Dobrze wiedzieli, że dziś wychodzę! Postanowiłam udać się do domu na własną rękę. Niestety nie miałam pieniędzy na autobus, więc musiałam iść na piechotę. To było straszne, no ale po dwóch godzinach doszłam na miejsce.
Stanęłam przed „moim domem”.
-Cholera- przeklęłam.
Wciąż nie byłam pewna, czy wcześniej tu mieszkałam, ponieważ okna i drzwi były zabite deskami.
-Musieli wyjechać z kraju-pomyślałam.
Postanowiłam iść do, któregoś z sąsiadów, przecież mogli by coś wiedzieć o „wyjeździe moich rodziców”. Poszłam do domu w którym za moich czasów mieszkała miła kobieta. Zadzwoniłam do drzwi i z niecierpliwością czekałam, aż je otworzy. Nagle klamka się poruszyła i ukazała się pani Agnieszka, o tak samym pogodnym wyrazie twarzy jak niegdyś.
-Dzień dobry-uśmiechnęłam się.
-Po co ty tutaj przyłazisz?
Zdziwiła mnie jej wulgarna odpowiedź, gdyż zawsze miałyśmy dobry kontakt.
-Chciałabym się dowiedzieć gdzie wyjechali moi rodzice.
-Czyli ty jeszcze nic nie wiesz..Masz to jest adres pani z opieki społecznej, powiedziała żebym ci to przekazała. Lepiej żebyś do niej udała-wręczyła mi karteczkę, po czym zamknęła mi drzwi przed nosem. Najwyraźniej nic ją nie obchodziło jak się tu dostałam. Przecież wiedziała, że byłam w poprawczaku i nie miałam pieniędzy na powrót do domu. Po prostu mnie skreśliła! Dlatego, że byłam karana, co za wstrętne babsko!
Moi rodzice, na pewno zachowali się tak samo po prostu odeszli z mojego życia. No bo po co im tak córka?
Postanowiłam, że udam się do tej pani z opieki społecznej na szczęście jej biuro było kilka ulic dalej od mojego domu. Gdy w końcu weszłam do jej gabinetu, coś w rodzaju strachu zżerało mnie od środka. Po prostu miałam złe przeczucie.
-Dzień dobry nazywam się Elena Clark, miałam się tu zgłosić.
-Bardzo mi miło, Sophie Griffiths pracownica opiek społecznej. Wiem że jesteś w trudnej sytuacji rybeńko, śmierć rodziców, później wyjazd najbliższej rodziny do stanów.
Nagle zmarłam, przecież ja o niczym nie wiedziałam! Moje oczy zapełniły się łzami, a usta zaczęły drgać nie wiedziałam co mam powiedzieć. Łzy powoli spływały mi po policzkach, aż w końcu lądowały na podłodze.
-To.. prawda?
-Boże, ty nic nie wiedziałaś, mieli cię poinformować, jeśli chcesz pójdziemy do psychologa.
-Nie, nie co teraz ze mną będzie?
-W takiej sytuacji będziesz musiała zamieszkać w domu dziecka.
Boże! Takiego obrotu sprawy nigdy bym się nie spodziewała. I wtedy mnie olśniło.
-Proszę pani....-zaczęła niepewnie.
-Mój tata miał przybraną siostrę, tyko raz u niej byłam, ale znam adres...
-Elenko to by mogło cię uratować, jedziemy tam natychmiast!
Minęło niecałe 30 minut, a my byłyśmy już na miejscu. Niepewnie zapukałam do drzwi po czym odskoczyłam od nich, tak by moja przybrana ciotka nie dostrzegła mnie od razu. Nagle usłyszałyśmy pytanie „kto tam”.
-Dzień dobry nazywam się Sophie Griffiths przywiozłam pani siostrzenicę.
-Siostrzenicę-zdziwiła się kobieta.
W końcu otworzyła drzwi i wpuściła nas do środka.
-To może my przejdziemy do kuchni, porozmawiać na osobności-zaproponowała przybrana siostra mojego taty.
Ja zostałam w salonie, po chwili dostrzegłam schody na piętro, z ciekawości wyszłam po nich. Na górze były cztery pokoje, szczegółowo obejrzałam każdy, gdy miałam iść na dół zauważyłam, że ominęłam jeszcze jeden. Był on zamknięty, wiedziałam że nie powinnam tam wchodzić, lecz moja ciekawości nie znała granic. W końcu się zdecydowałam i położyłam rękę na klamce po czym otworzyłam drzwi.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, za błędy jutro je sprawdzę, dlatego że dziś za bardzo nie mam czasu :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz