Autor:@Kladuka
Rozdz.1
Smak wolności..
(Pov.
Elena)
To już dziś ostatni
dzień w tym „poprawczaku”, jak dla mnie to obóz przetrwania, a
zwłaszcza w czteroosobowej celi. Jedyną dziewczyną, którą tu
polubiłam jest Joanna.
Rozumiałyśmy się
najlepiej z całej naszej czwórki. Rzadko się zdarza, by dziewczyna
w więzieniu tak o siebie dbała. Ciepła woda bywała tu tylko w
soboty, więc przetłuszczone włosy były normalną sprawą, no ale
nie dla niej. Codziennie brała dwu-godzinny prysznic w lodowatej
wodzie „by zmyć z siebie smród poprawczaka”. Jej znakiem
rozpoznawczym był no i jest mocny makijaż, kolorowe ciuchy i różne
ozdoby wpięte we włosy. Jakby się na to przyjrzeć z bliska to za
to siedzi. Trafiła tu rok wcześniej od mnie, miała wtedy 14 lat.
Ze względu, że rodzicom nie podobał się jej styl malowania i
ubierania przestali dawać jej pieniądze na ciuchy i kosmetyki.
Więc wraz z przyjaciółkami założyły gang, który miał na celu
okradanie sklepów. No niestety za szóstym razem się nie udało,
zostały złapane. Joanna tak się wkurzyła, że pobiła swoje
przyjaciółki, na szczęśćcie były to drobne urazy, więc trafiła
do poprawczaka na 4 lata.
Kolejna dziewczyną z
którą spędziłam tu połowę mojego wyroku była Cleo.
Nie zbyt się lubiłyśmy trafiła do
naszej celi w tamtym roku, była młodą i przestraszoną
piętnastolatką. Przez sześć miesięcy w ogóle się nie odzywała,
każdą z nas ciekawiło za co tu trafiła, takie spokojne dziewczę
nie mogło zrobić niczego złego. W końcu gdy zaczęła z nami
rozmawiać wyjawiła, że gdy chłopak z nią zerwał, zezłościła
i tak po go prostu popchnęła . Biedny niefortunnie upadł przy czym
stracił oko. Dostała tylko rok odsiadki ponieważ był to
przypadek, ale niestety skutki były nie za ciekawe.
Zawsze ktoś musi manipulować kimś
słabszym, a zwłaszcza w więzieniu bądź poprawczaku tak było w
przypadku Katty.
Wszystkie się jej obawiałyśmy,
wiedziałyśmy tylko, że zabiał człowieka gdy miała 14 lat. W
poprawczaku miała zostać do osiemnastki,a później iść na pięć
lat do więzienia. Potrafiła manipulować wszystkimi, przez nią
został wyrzucony młody policjant, który miał z nią romans.
Dzięki niemu miała własną komórkę i dostęp do internetu. W
nocy brał ją do izolatki za „niedozwolone zachowanie”, ale ja i
tak wiem swoje przecież tam było dwuosobowe łóżko, wiadomo co
tam się działo. Za to że dawała mu dupy, dostawała gadżety. Gdy
raz się jej postawiłam, koszmarnie mnie pobiła, ale jestem pewna
że w więzieniu sobie nie poradzi.
Sama nie wiem dlaczego wspomniałam
ostatnie dwa lata, może dlatego, może przez to, że zaraz miałam
wyjść na wolność. Już dawno pożegnałam się z koleżankami
teraz tylko wypatrywałam policjanta, który miał po mnie przyjść.
Nagle usłyszałam czyjeś kroki, serce zaczęło mi mocniej bić.
Mężczyzna wyciągną klucz i otworzył nim celę.
-Pani Elena Clark.
-To ja-uśmiechnęłam się pogodnie.
Zarzuciłam swoją torbę na ramię,
jeszcze raz zerknę na dziewczyny i przekroczyłam próg naszej
„klitki”. Policjant zamkną celę, a już po chwili podążyłam
za nim w stronę wolności.
-Proszę, pana czy do wyjścia jeszcze
daleko?
-Nie zadawaj głupich pytań dzieciaku,
zaraz stąd wyjdziesz i gwarantuje ci że tacy jak ty nie mają
łatwego życia-warkną.
-Wie pan co? Dzisiaj jestem bardzo
szczęśliwa, chcę zobaczyć się z rodzicami od roku już mnie nie
odwiedzają, nie wiem dlaczego. Po za tym już się nie mogę
doczekać, wyjścia z poprawczaka.
-Tak, tak, a za dwa miesiące skończysz
w więzieniu. Zresztą to twoja wolność-wskazał ręką na wysoką
bramę.
Wybiegłam przez nią rozradowana
rzuciłam torbę na ziemię i położyłam się na trawie.
-Od dawna na to czekałam-wykrzyknęłam.
Rozdz.
2 To
był cios poniżej pasa ..
W
końcu się ogarnęłam i w spokoju czekałam na rodziców. Minęło
pięć minut, później, piętnaście, dwadzieścia, trzydzieści,
jedna godzina i druga godzina. Czyżby o mnie zapomnieli? Przecież
to niemożliwe! Dobrze wiedzieli, że dziś wychodzę! Postanowiłam
udać się do domu na własną rękę. Niestety nie miałam pieniędzy
na autobus, więc musiałam iść na piechotę. To było straszne,
no ale po dwóch godzinach doszłam na miejsce.
Stanęłam
przed „moim domem”.
-Cholera-
przeklęłam.
Wciąż
nie byłam pewna, czy wcześniej tu mieszkałam, ponieważ okna i
drzwi były zabite deskami.
-Musieli
wyjechać z kraju-pomyślałam.
Postanowiłam
iść do, któregoś z sąsiadów, przecież mogli by coś wiedzieć
o „wyjeździe moich rodziców”. Poszłam do domu w którym za
moich czasów mieszkała miła kobieta. Zadzwoniłam do drzwi i z
niecierpliwością czekałam, aż je otworzy. Nagle klamka się
poruszyła i ukazała się pani Agnieszka, o tak samym pogodnym
wyrazie twarzy jak niegdyś.
-Dzień
dobry-uśmiechnęłam się.
-Po co
ty tutaj przyłazisz?
Zdziwiła
mnie jej wulgarna odpowiedź, gdyż zawsze miałyśmy dobry kontakt.
-Chciałabym
się dowiedzieć gdzie wyjechali moi rodzice.
-Czyli
ty jeszcze nic nie wiesz..Masz to jest adres pani z opieki
społecznej, powiedziała żebym ci to przekazała. Lepiej żebyś do
niej udała-wręczyła mi karteczkę, po czym zamknęła mi drzwi
przed nosem. Najwyraźniej nic ją nie obchodziło jak się tu
dostałam. Przecież wiedziała, że byłam w poprawczaku i nie
miałam pieniędzy na powrót do domu. Po prostu mnie skreśliła!
Dlatego, że byłam karana, co za wstrętne babsko!
Moi
rodzice, na pewno zachowali się tak samo po prostu odeszli z mojego
życia. No bo po co im tak córka?
Postanowiłam,
że udam się do tej pani z opieki społecznej na szczęście jej
biuro było kilka ulic dalej od mojego domu. Gdy w końcu weszłam do
jej gabinetu, coś w rodzaju strachu zżerało mnie od środka. Po
prostu miałam złe przeczucie.
-Dzień
dobry nazywam się Elena Clark, miałam się tu zgłosić.
-Bardzo
mi miło, Sophie Griffiths pracownica opiek społecznej. Wiem że
jesteś w trudnej sytuacji rybeńko, śmierć rodziców, później
wyjazd najbliższej rodziny do stanów.
Nagle
zmarłam, przecież ja o niczym nie wiedziałam! Moje oczy zapełniły
się łzami, a usta zaczęły drgać nie wiedziałam co mam
powiedzieć. Łzy powoli spływały mi po policzkach, aż w końcu
lądowały na podłodze.
-To..
prawda?
-Boże,
ty nic nie wiedziałaś, mieli cię poinformować, jeśli chcesz
pójdziemy do psychologa.
-Nie,
nie co teraz ze mną będzie?
-W
takiej sytuacji będziesz musiała zamieszkać w domu dziecka.
Boże!
Takiego obrotu sprawy nigdy bym się nie spodziewała. I wtedy mnie
olśniło.
-Proszę
pani....-zaczęła niepewnie.
-Mój
tata miał przybraną siostrę, tyko raz u niej byłam, ale znam
adres...
-Elenko
to by mogło cię uratować, jedziemy tam natychmiast!
Minęło
niecałe 30 minut, a my byłyśmy już na miejscu. Niepewnie
zapukałam do drzwi po czym odskoczyłam od nich, tak by moja
przybrana ciotka nie dostrzegła mnie od razu. Nagle usłyszałyśmy
pytanie „kto tam”.
-Dzień
dobry nazywam się Sophie Griffiths przywiozłam pani siostrzenicę.
-Siostrzenicę-zdziwiła
się kobieta.
W
końcu otworzyła drzwi i wpuściła nas do środka.
-To
może my przejdziemy do kuchni, porozmawiać na
osobności-zaproponowała przybrana siostra mojego taty.
Ja
zostałam w salonie, po chwili dostrzegłam schody na piętro, z
ciekawości wyszłam po nich. Na górze były cztery pokoje,
szczegółowo obejrzałam każdy, gdy miałam iść na dół
zauważyłam, że ominęłam jeszcze jeden. Był on zamknięty,
wiedziałam że nie powinnam tam wchodzić, lecz moja ciekawości nie
znała granic. W końcu się zdecydowałam i położyłam rękę na
klamce po czym otworzyłam drzwi.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, za błędy jutro je sprawdzę, dlatego że dziś za bardzo nie mam czasu :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz